Dobra 9
Warszawa
(022) 625-60-20
Ach, jeszcze za pamięci: salon "Perła" na Wolność 2 - akurat w remoncie. Szkoda, bo pani Natalia jest niezastąpiona.
- Na szczęście jest dosłownie przez ścianę ten konglomerat Yashumi. Bardzo przyzwoity.
- Godny polecenia także cudny salon "Kształt Piękna" na Dickensa 27 m. 91.Jakie tam widoki! Dość kosztowna przyjemność, jednak można poprosić o informację o promocjach, bywają bardzo korzystne. Tam samo czekanie jest rozkoszne, a cała reszta... Mmm!
- Przemiły punkt na Belgradzkiej 12 m. 69. Gabinet medycyny estetycznej, gdzie medycyna swoją drogą a kosmetyka swoją. Są tam dobre lasery i przemiła pani Olga. Zakład świadczy dość szeroki wachlarz usług. LGBT Friendly. :) Co komu w duszy gra.
- Na skrzyżowaniu JP II i Anielewicza, obok okulisty - rewelacyjny zakład "starej daty". Spory, szczęściem urządzony w taki sposób, że nie ma wrażenia hangaru. Kosmetyczka, pani Mariola, trzyma rękę na pulsie, zna najnowsze osiągnięcia szeroko rozumianej kosmetyki. Szalenie taktowna osoba.
- Godny polecenia jest zakład na Leszno 8 - tam akryl, doskonała pielęgnacja dłoni i stóp, rewelacyjny fryzjer - pan Robert. Należy go nosić na rękach, mężczyzna z talentem. Rzeźbi włosy. Idę za nim od lat, bo mam włosy prawie do pasa, gęste i uparte, niełatwo coś z nimi zrobić.
- Zakładzik "Chevronne" na JP II 61 - to fryzjerstwo + dłonie i stopy. Kameralny, oryginalny, wszyscy pracownicy "frontem do klienta". Można pogrymasić, pogadać, pomilczeć... Można odpocząć.
- Elektoralna 12a... nazwę zapomniałam, ale jest tylko jeden, od strony Elektoralnej. Czysty luksus. Oczywiście kosztuje, ale człowiek naprawdę wie, za co płaci. Kosmetyka, dłonie stopy. Właścicielem jest mężczyzna, bardzo mądry, dzierży sprawy administracyjne, w kwestie damskie się nie wtrąca. ;)
To tak spod palca, bez sięgania po wizytówki.
We WSZYSTKICH tych miejscach zachowanie pracowników dyskretnie wymusza dostosowanie do podstawowych kanonów kindersztuby. Osoby szafujące grubymi słowami będą się w nich czuły nie na miejscu. Wszędzie są wzorcowo przestrzegane zasady higieny, wszędzie klient jest najważniejszy.
Większość z tych zakładów poznałam za pośrednictwem Grupera. Zdarzyło mi się kilka razy trafić źle, jednak nigdy wcześniej do tego stopnia, żebym uznała za konieczne poświęcenie czasu, energii i - jak się okazuje - nerwów na wymianę opinii na forum. A czas nie jest dla mnie najprostszą rzeczą, bo mam wolny zawód - moje teksty widać na ekranach kinowych i słychać z telewizora.
I to definitywnie koniec mojego inwestowania czasu w to forum. Nie będę więcej "wskakiwać". Osobom myślącym wystarczy to co jest. Innym... cóż.
Natomiast z salonem "Julia" jeszcze nie skończyłam. Za stary wróbel jestem.
Ale to już inna historia.
:)
Żegnam.
Dobra 9
Warszawa
(022) 625-60-20
Miłe panie.
Wszystkie.
Z takich czy innych względów zapewne każda z nas pozostanie przy swoim zdaniu. Uważam, że kultura dyskusji ma wagę zasadniczą, a tu, w ogniu wydawania osądów, mocno ucierpiała. Na szczęście posty, które już umieściłyśmy na tej stronie, jak widzę spełniły i jeszcze niejednokrotnie spełnią swoją rolę - zwróciły uwagę na fakt, że na salon "Julia" trzeba uważać. Każdy ma prawo, przeczytawszy tę dynamiczną wymianę zdań, wyciągnąć własne wnioski. Myśleć zawsze warto. I uczyć się na cudzych błędach.
Życzę mnóstwa sympatycznych wizyt we wspaniałych salonach.
Pozdrawiam
Dobra 9
Warszawa
(022) 625-60-20
Szanowna taliano.
- "Gabinet kameralny" w tym wypadku budzi mój ogromny sprzeciw. Co kto lubi, oczywiście. Przypomnijmy: trzy leżanki w odległości 0,5 m. jedna od drugiej, żadnych przepierzeń, zasłonek, niczego. Nie ma gdzie usiąść na czas czekania. Nikt nie proponuje kawy, herbaty, wody - przy opóźnieniu 20 min.
Inaczej widzę "kameralny". Polecam choćby zakład zakład "Perła" na Kaczej... chyba 2, tuż obok Yasumi. Yasumi - konglomerat, Perła - z domową atmosferą. W pełnym znaczeniu tego słowa.
- "Zapisałam się na zabieg mikrodermobrazji diamentowej." "Maska algowa wspaniale spełniła swoje zadanie"
Czyli... była pani na dwóch różnych zabiegach? O mikrodermabrazji się nie wypowiadam, nie ten zabieg tam kupiłam. Ale: pisze pani, że maska algowa wspaniale spełniła swoje zadanie. Mam pytania:
* czy dostała pani tunikę?
* czy zabieg został wykonany na twarz oraz SZYJĘ I DEKOLT?
* czy kosmetyczka zmieniła końcówkę "miksera" przed peelingiem? (Czy może na początku zabiegu poprosiła, żeby pani zamknęła oczy, jak to było w moim wypadku?)
* czy pani twarz została nawilżona cała? I SZYJA I DEKOLT?
* czy maska została pani nałożona NA TWARZ, SZYJĘ I DEKOLT?
* zabieg trwał godzinę???
* nie miała pani nadprogramowej akupresury, o której wykonująca nie ma żadnego pojęcia i która zaowocowała natłuszczeniem włosów tym samym... czymś, co było na twarzy?
Jeżeli na powyższe pytania odpowiedziała pani "tak", to cudownie, ponieważ oznacza, że moje starania jednak odniosły skutek. Gratuluję, zazdroszczę.
Ale...
"nie wzbudzając zainteresowania wyglądem swojej skóry licznych zgromadzonych" Po którym zabiegu spodziewała się pani skóry nie do pokazania wśród ludzi? Czy może nie wiedziała pani, na co się decyduje i obawiała się pani efektów jak po drakońskim czyszczeniu trądziku? Jeśli tak, niepotrzebnie. Zarówno mikrodermabrazja jak i płat kolagenowy to zabiegi upiększające. Zwłaszcza po tym drugim efekty powinny być widoczne natychmiast - i wyłącznie pozytywne.
Najwyraźniej oczekujemy czego innego. Ja: rzetelności, sumienności, uprzejmości i uczciwości.
Osoby ceniące u usługodawcy podobne przymioty jak ja, stale i niezmienne przestrzegam przed wizytą w salonie "Julia" w Warszawie, przy ulicy Dobrej 9.
Pozdrawiam
Dobra 9
Warszawa
(022) 625-60-20
Wioluuuu miła:
- można pracować i 50 lat w zawodzie i być głupszym od klientki, która bywa w różnych salonach, trzyma rękę na pulsie. W przeciwieństwie do kosmetyczki, która od zamierzchłych czasów robi ciągle to samo i nie ma żadnego pojęcia, jak powinno wyglądać to, co robi. Można też być aroganckim i niegrzecznym, nawet jeśli pracuje się jako usługodawca. Kosmetyczka, z którą miałam przykrość się zetknąć nie jest właścicielką zakładu. Na pewno. Miała mnie za siódmym zakrętem. Nie zależało jej kompletnie na dobrym imieniu firmy, właściwym wykonaniu zabiegu, samopoczuciu klientki.
- anonimowość na forach jest poniekąd naturalna. Jesteśmy jednakowo anonimowe -
Ty i ja. Mój mail: taichiwoman@wp.pl. Zapraszam, jeśli masz ochotę się ze mną skontaktować. Tyle mogę zrobić, chroniąc swoją prywatność.
- Ja także nie eksperymentuję ze swoją twarzą. Zabieg znam, dlatego trafiłam do "Julii", skuszona korzystną ofertą. Stąd byłam w stanie ocenić to, co otrzymałam w salonie Julia w porównaniu z tym, co powinnam była otrzymać.
- dopuszczasz się manipulacji. Degradujesz cudze opinie, gloryfikując swoją. Nikt nie odbiera ci prawa do własnego zdania, ty nie odbieraj go innym. Mój zabieg został wykonany karygodnie. To są fakty, a nie, jak piszesz, infantylne opinie. Ponadto był z założenia rażąco niezgodny z ofertą przedstawioną w Gruperze i to także stanowi zarzut w moim wypadku. Gdybym kupiła usługę na twarz, a nie twarz, szyję i dekolt, w ciasnym wnętrzu w trakcie remontu - nie pisnęłabym słowem. Oferowano zupełnie co innego.
- Nie napisałam ani słowa o pośpiechu. Przy mnie także nikt nie patrzył na zegarek. Mój zarzut dotyczył dezinformacji. Zabieg miał trwać godzinę - nie trwał.
Droga klaudia 83
- nie było Cię tam ze mną, nie masz prawa podważać mojej opinii.
- nie piszę z dwóch różnych nicków. Dla uściślenia: piszę z jednego.
- nie byłam tam na wosku i na ten temat się nie wypowiadam. Jeśli wykonano Ci wosk jak należy, można się z tego tylko cieszyć.
- rzeczywiście, jeśli ktoś lubi ryzyko, najlepiej spróbować na własnej skórze. Nie zaszkodzi jednak wziąć pod uwagę cudzych opinii.
Reasumując: wygląda na to, że miałam rację: wosk można sobie w "Julii" zrobić. Nic ponadto.
Pozdrawiam
Dobra 9
Warszawa
(022) 625-60-20
Uwaga, miłe panie, "Julia" znowu ogłasza się w Gruperze. Przestrzegam, nie ryzykujcie. Nie topcie pieniędzy u oszusta. Jeśli nie możecie oprzeć się pokusie, wybierzcie się na miejsce. Obejrzyjcie zakład, panie tam pracujące, sprzęt - a raczej jego brak. Skorzystajcie panie z mojego potknięcia, warto uczyć się na cudzych błędach. W aktualnej ofercie - z 21.09.2011 poleca się kwasy owocowe albo mikrodermabrazję. Strach się bać, w jednym i drugim trzeba mieć przyzwoitą wprawę, żeby klientce nie zrobić krzywdy. Kwasy - wiadomo, a co do mikrodermabrazji... Z opisu wynika, że diamentowa, choć nie jest nazwana po imieniu (dlaczego?) Po zyskanych tam doświadczeniach mam powody zakładać, że pracujące w zakładzie panie dostały w ręce nowy aparat i zamierzają się uczyć na klientkach. O ile faktycznie zamierzają się uczyć. Bo może wiedzą, że już wszystko wiedzą. W końcu pracują w zawodzie od 29 lat. Przepraszam, jedna. Brunetka. O blondynce wiem niewiele.
Jest mnóstwo innych zakładów na rynku, nie warto wyrzucać pieniędzy, narażać zdrowia i tracić nerwów w salonie "Julia".
Niech będzie oazą depilacji woskiem. Miejscem, gdzie można znienacka wpaść na ploty, swojsko, jak to na Powiślu. Takie miejsca też są potrzebne. Ale niech je omijają szerokim łukiem osoby ceniące sobie profesjonalne wykonanie zabiegu kosmetycznego, miłą atmosferę albo "elegancko urządzone, komfortowe wnętrza", choć tego w najnowszej ofercie już nie ma, Bóg łaskaw.
Dobra 9
Warszawa
(022) 625-60-20
Trafiłam tu z Grupera. Zanim kupiłam usługę, telefonicznie wypytałam o szczegóły. Teoria wyglądała obiecująco. A oto praktyka:
1. Poprosiłam o jak najpóźniejszą godzinę wizyty, uzyskałam 18.00, „bo zabieg trwa godzinę, a wie pani, zakład do 19.00”. Przyszłam ~17.50, szanuję cudzy czas. Nie ma gdzie czekać. Jest puf, jeśli ktoś lubi siedzieć prawie na ziemi. Żadnej kawy, herbaty czy wody. Pierwsza informacja: „Koleżanka będzie wolna za 5, 10 minut”. Wbrew tej obietnicy na leżance znalazłam się dopiero o 18.20. Przy zapisie pytałam, czy podać numer swojego telefonu, gdyby coś się przesunęło. „Nie, nie trzeba”.
2. Przy zabiegu na twarz szyję i dekolt nie zaproponowano mi przebrania się w tunikę. Kosmetyczka uznała, że mam wystarczająco obszerny dekolt.
3. Musiałam prosić o zasłonięcie wielkich okien - z ulicy widać gabinet jak na dłoni, jest poniżej poziomu chodnika.
4. Przy demakijażu kosmetyczka nie spytała o tusz i go nie zmyła, chociaż zabieg objął także oczy. Bóg łaskaw, miałam wodoodporny. Przy okazji: demakijaż mleczkiem nazywa się w tym zakładzie zabiegiem nawilżającym.
5. Peeling ręczny wykonany niestarannie. Mechaniczny także nie spełnił swojej roli. Kompletny brak systematyczności, końcówka aparatu skakała mi po twarzy, szyję i dekolt ledwie tknęła. Mam ogromne wątpliwości, czy została wymieniona lub zdezynfekowana.
6. Po nałożeniu serum (jakiego?) pani zastosowała akupresurę na twarz I GŁOWĘ, nie pytając mnie o zdanie. Ręce miała, rzecz jasna, całe w serum, w efekcie moje włosy także zostały nim potraktowane. Zabieg był bolesny, nacisk zbyt mocny. Kilkakrotnie czułam wbijanie paznokci, zwłaszcza przy bruzdach nosowych, ale także na górnej szczęce.
7. Parówkę, taką jak przy trądziku (???) wykonano aparatem, który pewnie został kupiony w roku 1982, kiedy to powstał ten „zakład z tradycjami”. W efekcie prawą stronę twarzy - i tylko twarzy - miałam gorącą oraz rozpulchnioną, lewą zaś, chłodną i całkiem nietkniętą, podobnie jak dekolt i szyję.
8. Płat kolagenowy, który według oferty miał objąć twarz, szyję i dekolt, ograniczył się do twarzy. Na szyję i powieki dostałam zimne kompresy (???), dekolt pozostał nietknięty, może po to, żeby mi nie zmoczyć bluzki.
9. Po każdym kolejnym specyfiku byłam myta ŹLE SPŁUKANYM ręcznikiem.
10. Na koniec zaaplikowano mi krem - jedynie na twarz, nie informując, jaki.
11. Całość - łącznie z nadprogramową akupresurą, przeprowadzoną w sposób budzący grozę, (od 13 lat specjalizuję się w medycynie niekonwencjonalnej) trwała niecałe 45 minut zamiast planowanej godziny.
Przyznaję, po skorzystaniu z toalety, kiedy leżałam pod kolagenem, kosmetyczka umyła ręce. W każdym razie słychać było szum wody lecącej z kranu. Obym się nie myliła.
Po zabiegu przedstawiłam kosmetyczce swoje uwagi. Natrafiłam na mur. Pani pracuje 30 lat, swoje wie. Na 800 osób z Grupera (kłamstwo, jeśli nie doszło do cudownego rozmnożenia - sprzedane 582 oferty, ważne do połowy listopada, więc nie minęła jeszcze nawet połowa terminu) tylko ja jedna jestem niezadowolona, po co komu tunika, skoro pani podłożyła mi w dekolt całkiem czystą ligninę? Paznokci pani wcale nie ma, więc nie mogła mnie nimi kłuć, z czego wynika, że złośliwie to sobie wymyśliłam, opóźnienie jest WINĄ POPRZEDNIEJ KLIENTKI (aż się boję domyślać, co jest moją winą), a że nie ma gdzie odłożyć torebki, usiąść i jest się traktowanym per noga, to już w ogóle szczegóły niewarte zauważenia. Moje uwagi zostały potraktowane jak bezpodstawny i niezrozumiały atak.
Mam swoje lata i niejeden gabinet kosmetyczny poznałam. Ten - odradzam z całego serca. Chyba że się chce poplotkować o sąsiadach przy wyjącym radiu. Klientka na sąsiednim fotelu była z drugą kosmetyczką na „ty”, a ponieważ dzieliło nas niecałe 0,5 m. (żadnego parawanu ani innego przepierzenia, skądże), słyszałam i WIDZIAŁAM wszystko, czy chciałam, czy nie. Przydałaby się w tym zakładzie koncesja na alkohol. Albo wyszkolenie pracowników. Wszechstronne.