Powstańców Warszawy 13
Bydgoszcz
(52) 341-12-11
Na początku myślałem żeby napisać, że spotkałem tam się z mega chamstwem ze strony obsługi ale po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że historia jest raczej do śmiechu niż do złość. Co prawda posmak żenady pozostaje ale możliwość doświadczenia przeżyć konsumentów barów mlecznych z PRL jest bezcenna :-)
Moja historyjka której nie powstydził by się sam Bareja jest taka, że na śniadanie wziąłem sobie dwie bułki. Rozkroiłem je, posmarowałem masłem i obłożyłem żółtym serem. Jedną bułkę zjadłem a drugą postanowiłem sobie wziąć na drogę. W związku z tym, że czekała mnie długa podróż to miałem zamiar skonsumować ją później. W związku z tym grzecznie poprosiłem Panią kelnerkę żeby dała mi jakiś kawałek papieru albo serwetki w którą mógłbym zawinąć tą bułkę.
Czujna Pani Kelnerka nie przyniosła mi tego papieru ale poinformowała swoją przełożoną - też kelnerkę albo jakiegoś innego garkotłuka - tylko trochę lepiej ubranego , że ujawniła zamiar wyniesienia bułki z serem przez jednego z konsumentów.
No i szefowa postanowiła natychmiast interweniować i uniemożliwić kradzież bułki. Zostałem zjebany i zbesztany za próbę wyniesienia bułki - jak na jakimś bazarze. Cała sala patrzyła co się dzieje a ludzie siedzący obok mnie nie mogli wyjść z podziwu. Czekałem tylko jak nagle ktoś wyskoczy z kamerą i powie - mamy cię !!! ukryta kamera !!! ale nic takiego się nie stało.
Tłumaczenia, że nie jestem złodzieje i że zapłaciłem za to śniadanie na nic się zdały bo szefowa sali powoływała się na regulaminy i paragrafy, które mówią o tym że żarcia z sali się nie wynosi i basta.
Nie pisze tej opinii żeby zniechęcić do odwiedzania tego hotelu bo jestem świadomy że od kobiety która całe życie mieszała chochlą w kotle a teraz jest ważną szefowa sali nie można wymagać kultury i ogłady. Pisze ją po to żeby zachęcić do odwiedzania wszystkich tych którzy mają sentyment do stołówek z PRL'u albo chcieliby poczuć się jak ten goniec z filmu Miś który każe zawieść się taksówkarzowi do Victorii na obiad.