Przedszkole Niepubliczne Niezapominajka
Średnia ocena 4
z 3 ocen
Kategorie:
Opieka dzieci
[Zmień]
Wołodyjowskiego 36A
Warszawa
Tel. (022) 857-42-54
Zapytania z Google:
warszawa przedszkole niezapominajka opinie, niezapominajka warszawa przedszkole opinie, przedszkole niezapominajka warszawa opinia, opinie przedszkole niezapominajka warszawa, opinie niezapominajka warszawa, opinie przedszkole niezapominajka w warszawie, przedszkole nr 305 warszawa - nauczycielki, opinie o przedszkolu na wołodyjowskiego, przedszkole 36 warszawa opinie, niezapominajka opinie przedszkole warszawa
Opinie o Przedszkole Niepubliczne Niezapominajka
2011-12-31 15:13:07
Jestem niezwykle zadowolona z tego przedszkola. Moja córka chodziła tam 4 lata, a wyniki testów w szkole podstwowej przeszły moje najsmielsze oczekiwania - 40 punktów na 40 możliwych - to niewątpliwie wynik nie tylko mojego dziecka, ale też pracy zespołu pedagogicznego tego przedszkola. Rodzinna atmosfera, małe grupy, indywidualne podejście do dzieci - to atuty nie do pominięcia. Córka od września jest w szkole,ale do tej pory wspomina przedszkole i pyta o swoją panią. Polecam to miejsce wszystkim Rodzicom, dla których dobro ich dziecka oraz poziom edukacji jest najważniejszy!!!
2011-12-30 23:28:31
Uważam, że to najlepsze miejsce do którego można zapisać swoje dziecko, jeśli pragnie się jego dobra. Moja córka chodziła tam przez 4 lata i nadal tęskni za tym przedszkolem mimo, że jest już w 1 klasie. Nauczycielki cudowne i bardzo miłe. Kameralna domowa atmosfera. Polecam jak najbardziej.
2011-12-12 20:50:08
Na pierwszy rzut oka wszystko jest piękne: podpisane szafki, duże sale, mało dzieci w grupach i bardzo miłe panie... Pani dyrektor - czuć manipulację w trakcie rozmowy ale tak delikatnie postępowała z dzieckiem, że aż uwierzyliśmy. Zostawiliśmy malucha na pierwszy dzień adaptacyjny. Wchodzę, widzę, że dziecko płakało. Pytam: był płacz? Nie! skąd! - pada odpowiedź. Zastanawia mnie zawsze to kłamstwo przedszkolne, ale nie przejmuję się. Opisuję charakter dziecka i trudności jakie mogą czekać panie wychowawczynie ze strony mojego smyka. Pani zapewnia, że na pewno będzie dobrze, jest przemiła i bardzo ciepła. Dziękuję i wychodzę.
Z dołu słyszę jak Panie nagle... zaczynają krzyczeć na jedzące obiad dzieci!!! A gdzie ta słodycz, która przed chwilą była???
Po drodze wstępujemy do toalety - następne w planie drzwi wyjściowe z budynku. Ku mojemu zaskoczeniu słyszę niezwykle oburzone, wręcz krzyczące głosy - pierwszy to głos wychowawczyni, z którą właśnie rozmawiałam: "Powiedziała, że jej pierwsze dziecko płakało pół godziny! I jeszcze (moja propozycja jak ułatwić smykowi wejście w świat przedszkola)!" - tak, to są cytaty ze mnie, to prawda. Po czym słyszę odpowiedź Pani dyrektor: "Z nią (chodzi o mnie) musisz twardo, krótko ją trzymaj! Mówiłam Ci jaka ona jest!" Ze zdumienia zapomniałam dziecku zmienić kapcie na buty. Jaka jestem, że opisuję jak funkcjonuje mój szkrab? I skąd ta dwulicowość w rozmowach: słodycz do mnie, krzyk do dzieci, jad do Pani dyrektor? Zagotowałam się i wyszłam. Nasza przygoda się skończyła.